10 grudnia 2024
Kirito
Odzyskałem świadomość dopiero po jakimś czasie. Poruszyłem niemrawo swoimi kończynami, czując nieprzyjemne, nierzeczywiste mrowienie. Czy... czy to się stało? Naprawdę jestem w... wirtualnym świecie? Wstałem niepewnie z neonowej podłogi i rozejrzałem się dookoła. Dopiero po tej czynności świat zaczął nabierać wyraźniejszych kolorów. Ściany powoli napędzane kodem utworzyły wyimaginowany obraz wirtualnej rzeczywistości. Różnokolorowe plamy mocno świeciły mi po oczach. Intensywność trochę zmalała dopiero po pokazaniu się okna z komunikatem : wybierz imię dla swojej postaci. Nie wierzę. Znowu znalazłem się w tym zasranym, napikselizowanym świecie. Bez większego namysłu wpisałem w podświetlony pasek nazwę Kirito i przeszedłem dalej. A właściwie... przeteleportowałem. Tym razem znajdowałem się w małym pomieszczeniu ze wszystkich stron otoczonym lustrami. Przejrzałem się i ujrzałem jak teraz przedstawia się moja, jak mniemam, losowo wygenerowana postać. Wyglądałem jak połączenie niedorozwinietego kota z męską wersją Hatsune Miku, dlatego aż podskoczyłem ze szczęścia, gdy zorientowałem się, że mogę tu coś pozmieniać.
Ogarnąłem kolor i długość włosów, przez co możnaby uznać, że wyglądałem bardziej normalnie (o ile mój rzeczywisty wygląd można tak nazwać), pozmieniałem trochę ubrania i twarz. Znowu się przejrzałem i z bólem serca stwierdziłem, że to wszystko na co mnie w danej chwili stać. Postać może i bardziej przypominała prawdziwą wersję mnie, ale kocich elementów nie dało się usunąć. Wielkie uszy często opadały mi na twarz, a ogon umierdliwie dawał o sobie znać. Jednak musiałem się pogodzić z tym faktem... Jeszcze raz z głośnym westchnięciem spojrzałem w jedno z wygenerowanych luster i nacisnąłem przycisk dalej.
Tym razem przeniosło mnie do prawdopodobnie ostatniego pomieszczenia. Musiałem zakryć oczy lewą ręką, żeby nie oślepnąć od rażącego, tęczowego światła.
- Czy to są jakieś jaja? - wymamrotałem, nerwowo wymachując swoim czarnym ogonem.
Gorzej trafić nie mogłem. Cały wyrenderowany świat był napizgany niezliczonymi kolorami, wszędzie biegały zwierzątka rodem z jakiejś słabofunduszowej bajki dla dzieci. I po co on mnie tu wysłał? Żebym jeszcze bardziej popadł w depresję od nadmiaru słodyczy i radości? Nerwowo zrobiłem kilka głębokich wdechów na uspokojenie i poszedłem dalej bladą ścieżką, którą dopiero zauważyłem. Po przejściu dosyć długiego kawałka drogi zorientowałem się, że jestem tu chyba jedynym człowiekiem niewygenerowamym przez system, a do niego wprowadzonym. Przystanąłem na chwilę. Nie ma sensu, żebym szedł dalej, pewnie to wszystko ciągnie się w nieskończoność. Przysiadłem na najbliższym kamieniu i załamany położyłem głowę na kolanach. Dlaczego? Dlaczego jestem taki słaby i nie potrafiłem sprzeciwić się jednemu nędznemu komputerowcowi? Przeze mnie Asuna... z tym Mizato... Wzdrygnąłem się na samą myśl co on teraz może jej zrobić. Muszę jak najszybciej się stąd wydostać. Gwałtownie wstałem z trawiastej ziemi i...
- Ała! Co ty?! Nie stąd jesteś, czy co?! - powiedziała drobna osóbka, z którą właśnie się zderzyłem. Tak jak ja miała kocie elementy (w tym wypadku wpadające w odcień przypominający zachód słońca, który towarzyszył rozpadowi Aincrad), ale cała jej postura nie przypominała normalnej osoby. Może było to spowodowane przez program, ale po formie jej wypowiedzi mogłem jasno stwierdzić, że jest to raczej sztuczna inteligencja.
- Można tak powiedzieć. - stwierdziłem pocierając stłuczoną głowę. To dziwne, ale poziom bólu był niebezpiecznie podobny do rzeczywistego. Patrząc na młodą mutację kota pomyślałem, że może mi pomóc ogarnąć się w terenie, dlatego postanowiłem się przedstawić. - Jestem Kirito, a ty...?
- Ayumi. Mieszkam tu niedaleko. - dziewczyna spojrzała na mnie przewiercającym spojrzeniem. - Ty chyba nigdy nie byłeś w tej części świata...
- Prawdę mówiąc... - uśmiechnąłem się głupkowato -...jestem tu pierwszy raz. W tym świecie. Całym. - dodałem widząc niepewną minę Ayumi.
- Nie do końca rozumiem...
Racja. W końcu co postać żyjąca cały czas w wirtualnej rzeczywistości może wiedzieć o prawdziwym świecie? Chyba musiałem jej wytłumaczyć wszystko od początku.
- Nie jestem stąd, że świata pikseli. Żyję w prawdziwym świecie, poza ekranem. - zauważyłem, że na twarz Ayumi wkradło się zainteresowanie. - Zostałem tu przekonwertowany ze szpitala, jakkolwiek głupio to brzmi, przez niejakiego Mizato Kayabę...
Po tych słowach przez twarz dziewczyny przeszedł wyraz strachu.
- P-powiedziałeś M-M-Mizato? - wyjąkała niepewnie. Nie rozumiem. Dlaczego to imię przyprawiło ją o takie dreszcze?
- Tak... wiesz coś o nim? Znasz go? - spytałem.
Ayumi przełknęła głośno ślinę. Jej ogniście pomarańczowe kocie uszy zaczęły lekko drżeć.
- Nie pamiętam do końca, obrazy z jego udziałem są bardzo zamazane..., ale wiem, że zrobił coś złego. Nie przychodzi mi do głowy co to dokładnie było, ale samo wspomnienie o nim napawa mnie strachem.
Przeanalizowałem dokładnie słowa Ayumi i doszedłem do wniosku, że mogła kiedyś pochodzić tak jak ja z realnego świata. Po prostu ten dupek Mizato pozmieniał jej wspomnienia! Co jeśli to samo może spotkać mnie..?
Odrzuciłem na chwilę obecną tą myśl, ogarnąłem się i zwróciłem do Ayumi.
- Dzięki za informacje, będą mi potrzebne jak przydarzy się okazja, żeby się z nim rozprawić. - uśmiechnąłem się w podzięce - A teraz... mogłabyś mi pokazać ten świat? O co w nim chodzi i w ogóle...
Dziewczyna na początku trochę się wahała, jakby zastanawiała się nad konsekwencjami. Jednak w końcu podniosła głowę i ciągnąc mnie za rękę z uśmiechem zaczęła nawijać.
- Powinno ci się tu spodobać. Jest dużo fajnych rzeczy. W dzień możesz odwiedzać znajomych, grać z nimi w gry online, przechodzić z jednego telefonu na drugi...
- Czekaj, czekaj. Powiedziałaś, telefonu?
- No tak. Aplikacja, w której się znajdujemy jest w każdym telefonie kupionym w 2024 roku.
Ja mam taką komórkę. Sugu też ma. Możliwe, że Asuna również, jej rodzina jest bogata, mogli sobie na to pozwolić. Teraz tylko wystarczy dowiedzieć się na czym to przechodzenie polega i mógłbym powiadomić dziewczyny o mojej obecności tutaj.
- Ee... a na czym polega to...
- ...przechodzenie? Sama jeszcze nie do końca wiem. Nie mam wystarczającego levelu...
- Czyli tu też potrzebne jest doświadczenie? - spytałem zrezygnowany. A już miałem nadzieję...
- Oczywiście, przeci... czekaj. Co miałeś na myśli mówiąc 'tu też'? Przecież nie jesteś z gry, a w prawdziwym życiu chyba nie wbija się leveli...
Prawda. Nie jestem z gry, ale mózg mam całkowicie do niej przystosowany. 2 lata w wirtualnej rzeczywistości robią swoje...
- Taa... nie jestem... Zostawmy już ten temat.
Dziewczyna popatrzyła na mnie zdziwiona.
- No dobrze. Powiem Ci tylko, że umiejętność przemieszczania się między innymi telefonami otrzymuje się na 11 levelu.
Co?! Tak wcześnie? Czyli to nie będzie aż takie trudne.
- 11? To przecież niski poziom, dlaczego go jeszcze nie wbiłaś?
Ayumi ze zmieszania nerwowo pomachała swoim puszystym ogonem.
- To nie jest takie łatwe... Jestem tutaj już od początku powstania aplikacji, a mam dopiero 5 level.
Od początku powstania aplikacji? Czyli ile? Rok, kilka miesięcy? W ten czas w SAO wyexpiłbym gdzieś koło 50 levelu. Może po prostu Ayumi słabo idzie?
- Aż tak ciężko idzie nabijanie leveli? - kocia główka pokiwała głową.
- Ta gra została tak zaprogramowana. Ktoś nie chce, żebyśmy stąd wychodzili. Chce żebyśmy zostali tutaj, w centrum, gdzie będzie miał nad nami całkowitą kontrolę... Do tego, jeśli stracisz cały pasek życia stracisz również cały exp, itemy, level, a wszystkie umiejętności podniosą się o 1 poziom w górę. Na telefonach nie ma takich zagrożeń, tam jesteś bezpieczny. Dlatego tak ciężko zbijam exp, żeby w końcu się stąd wydostać. Podobno jak dostaniesz się na telefon, odpowiedni program może przeprowadzić materializację.
- Czyli to oznacza, że...
- Wszyscy będą mogli wrócić do domu.
Tak jak myślałem, gdzieś w środku Ayumi próbują odezwać się jej wspomnienia z rzeczywistego świata.
Zobaczyłem jak kocia istotka nerwowo spogląda na niebo. Posłałem jej pytające spojrzenie. Odpowiedź dostałem natychmiast.
- Ściemnia się... Kirito, musimy szybko uciekać. - dziewczyna złapała mnie za rękę i lekko pociągnęła zachęcając do biegu.
- Uciekać? Dlaczego...
- Nie dyskutuj, po prostu lepiej nie zostawać na otwartej przestrzeni po zmroku.
To nie miało żadnego sensu. Na zewnątrz świat przepełniony słodyczą, tęcza, słodkie zwierzątka, avatary kotów, a jednak panują tu mroczne zasady. No cóż, jest to świat stworzony przez Mizato. Do tego Kayabę. To u nich rodzinne.
Zamyślony nie zauważyłem kiedy dobiegliśmy na miejsce. A przynajmniej tak wydawało się Ayumi. Szybko podeszła do jednego z ziemnych otworów i uchyliła przykrywającą go klapę. Nerwowo nakazała ręką żebym wchodził. Nie do końca pewny czy to dobry pomysł podeszłem do wejścia. Patrzyła na mnie ponaglająco, więc posłuchałem dziewczyny i już po chwili oboje byliśmy pod ziemią. Pomieszczenie okazało się normalnym pokojem z kanapą, stołem, kominkiem. W rogu stało łóżko, w jednym zagłębieniu znajdowała się kuchnia, a w drugim były drzwi, prawdopodobnie do łazienki.
Ayumi trzęsąc się usiadła na kanapie i wciskając wmontowany w niej przycisk rozpaliła w elektrycznym kominku.
- Możesz tu zostać, dopóki nie znajdziesz sobie jakiegoś domku. - powiedziała nawet nie patrząc mi w oczy. Zażenowany przysiadłem się obok niej.
- Dzięki. - milczałem przez chwilę, nie chcąc denerwować Ayumi, ale w końcu nie wytrzymałem. - Dlaczego lepiej nie zostawać po zmroku? Grasują tu jakieś potwory, czy co?
Dziewczyna jeszcze przez chwilę nerwowo miętosiła swój ogon. Widać, że odpowiedź nie należała do najprzyjemniejszych. Już miałem mówić, że nie musi odpowiadać jeśli jest to dla niej trudne, ale mnie wyprzedziła.
- W nocy... zbierają się wszystkie koszmary tego świata... Jeśli zostaniesz przez nie zraniony... uraz pozostanie ci do końca życia.
Nie byłem do końca przekonany czy mówi o grze czy rzeczywistości, ale znając Kayabę uraz odciśnie sięgną naszym prawdziwym życiu.
Kirito
Odzyskałem świadomość dopiero po jakimś czasie. Poruszyłem niemrawo swoimi kończynami, czując nieprzyjemne, nierzeczywiste mrowienie. Czy... czy to się stało? Naprawdę jestem w... wirtualnym świecie? Wstałem niepewnie z neonowej podłogi i rozejrzałem się dookoła. Dopiero po tej czynności świat zaczął nabierać wyraźniejszych kolorów. Ściany powoli napędzane kodem utworzyły wyimaginowany obraz wirtualnej rzeczywistości. Różnokolorowe plamy mocno świeciły mi po oczach. Intensywność trochę zmalała dopiero po pokazaniu się okna z komunikatem : wybierz imię dla swojej postaci. Nie wierzę. Znowu znalazłem się w tym zasranym, napikselizowanym świecie. Bez większego namysłu wpisałem w podświetlony pasek nazwę Kirito i przeszedłem dalej. A właściwie... przeteleportowałem. Tym razem znajdowałem się w małym pomieszczeniu ze wszystkich stron otoczonym lustrami. Przejrzałem się i ujrzałem jak teraz przedstawia się moja, jak mniemam, losowo wygenerowana postać. Wyglądałem jak połączenie niedorozwinietego kota z męską wersją Hatsune Miku, dlatego aż podskoczyłem ze szczęścia, gdy zorientowałem się, że mogę tu coś pozmieniać.
Ogarnąłem kolor i długość włosów, przez co możnaby uznać, że wyglądałem bardziej normalnie (o ile mój rzeczywisty wygląd można tak nazwać), pozmieniałem trochę ubrania i twarz. Znowu się przejrzałem i z bólem serca stwierdziłem, że to wszystko na co mnie w danej chwili stać. Postać może i bardziej przypominała prawdziwą wersję mnie, ale kocich elementów nie dało się usunąć. Wielkie uszy często opadały mi na twarz, a ogon umierdliwie dawał o sobie znać. Jednak musiałem się pogodzić z tym faktem... Jeszcze raz z głośnym westchnięciem spojrzałem w jedno z wygenerowanych luster i nacisnąłem przycisk dalej.
Tym razem przeniosło mnie do prawdopodobnie ostatniego pomieszczenia. Musiałem zakryć oczy lewą ręką, żeby nie oślepnąć od rażącego, tęczowego światła.
- Czy to są jakieś jaja? - wymamrotałem, nerwowo wymachując swoim czarnym ogonem.
Gorzej trafić nie mogłem. Cały wyrenderowany świat był napizgany niezliczonymi kolorami, wszędzie biegały zwierzątka rodem z jakiejś słabofunduszowej bajki dla dzieci. I po co on mnie tu wysłał? Żebym jeszcze bardziej popadł w depresję od nadmiaru słodyczy i radości? Nerwowo zrobiłem kilka głębokich wdechów na uspokojenie i poszedłem dalej bladą ścieżką, którą dopiero zauważyłem. Po przejściu dosyć długiego kawałka drogi zorientowałem się, że jestem tu chyba jedynym człowiekiem niewygenerowamym przez system, a do niego wprowadzonym. Przystanąłem na chwilę. Nie ma sensu, żebym szedł dalej, pewnie to wszystko ciągnie się w nieskończoność. Przysiadłem na najbliższym kamieniu i załamany położyłem głowę na kolanach. Dlaczego? Dlaczego jestem taki słaby i nie potrafiłem sprzeciwić się jednemu nędznemu komputerowcowi? Przeze mnie Asuna... z tym Mizato... Wzdrygnąłem się na samą myśl co on teraz może jej zrobić. Muszę jak najszybciej się stąd wydostać. Gwałtownie wstałem z trawiastej ziemi i...
- Ała! Co ty?! Nie stąd jesteś, czy co?! - powiedziała drobna osóbka, z którą właśnie się zderzyłem. Tak jak ja miała kocie elementy (w tym wypadku wpadające w odcień przypominający zachód słońca, który towarzyszył rozpadowi Aincrad), ale cała jej postura nie przypominała normalnej osoby. Może było to spowodowane przez program, ale po formie jej wypowiedzi mogłem jasno stwierdzić, że jest to raczej sztuczna inteligencja.
- Można tak powiedzieć. - stwierdziłem pocierając stłuczoną głowę. To dziwne, ale poziom bólu był niebezpiecznie podobny do rzeczywistego. Patrząc na młodą mutację kota pomyślałem, że może mi pomóc ogarnąć się w terenie, dlatego postanowiłem się przedstawić. - Jestem Kirito, a ty...?
- Ayumi. Mieszkam tu niedaleko. - dziewczyna spojrzała na mnie przewiercającym spojrzeniem. - Ty chyba nigdy nie byłeś w tej części świata...
- Prawdę mówiąc... - uśmiechnąłem się głupkowato -...jestem tu pierwszy raz. W tym świecie. Całym. - dodałem widząc niepewną minę Ayumi.
- Nie do końca rozumiem...
Racja. W końcu co postać żyjąca cały czas w wirtualnej rzeczywistości może wiedzieć o prawdziwym świecie? Chyba musiałem jej wytłumaczyć wszystko od początku.
- Nie jestem stąd, że świata pikseli. Żyję w prawdziwym świecie, poza ekranem. - zauważyłem, że na twarz Ayumi wkradło się zainteresowanie. - Zostałem tu przekonwertowany ze szpitala, jakkolwiek głupio to brzmi, przez niejakiego Mizato Kayabę...
Po tych słowach przez twarz dziewczyny przeszedł wyraz strachu.
- P-powiedziałeś M-M-Mizato? - wyjąkała niepewnie. Nie rozumiem. Dlaczego to imię przyprawiło ją o takie dreszcze?
- Tak... wiesz coś o nim? Znasz go? - spytałem.
Ayumi przełknęła głośno ślinę. Jej ogniście pomarańczowe kocie uszy zaczęły lekko drżeć.
- Nie pamiętam do końca, obrazy z jego udziałem są bardzo zamazane..., ale wiem, że zrobił coś złego. Nie przychodzi mi do głowy co to dokładnie było, ale samo wspomnienie o nim napawa mnie strachem.
Przeanalizowałem dokładnie słowa Ayumi i doszedłem do wniosku, że mogła kiedyś pochodzić tak jak ja z realnego świata. Po prostu ten dupek Mizato pozmieniał jej wspomnienia! Co jeśli to samo może spotkać mnie..?
Odrzuciłem na chwilę obecną tą myśl, ogarnąłem się i zwróciłem do Ayumi.
- Dzięki za informacje, będą mi potrzebne jak przydarzy się okazja, żeby się z nim rozprawić. - uśmiechnąłem się w podzięce - A teraz... mogłabyś mi pokazać ten świat? O co w nim chodzi i w ogóle...
Dziewczyna na początku trochę się wahała, jakby zastanawiała się nad konsekwencjami. Jednak w końcu podniosła głowę i ciągnąc mnie za rękę z uśmiechem zaczęła nawijać.
- Powinno ci się tu spodobać. Jest dużo fajnych rzeczy. W dzień możesz odwiedzać znajomych, grać z nimi w gry online, przechodzić z jednego telefonu na drugi...
- Czekaj, czekaj. Powiedziałaś, telefonu?
- No tak. Aplikacja, w której się znajdujemy jest w każdym telefonie kupionym w 2024 roku.
Ja mam taką komórkę. Sugu też ma. Możliwe, że Asuna również, jej rodzina jest bogata, mogli sobie na to pozwolić. Teraz tylko wystarczy dowiedzieć się na czym to przechodzenie polega i mógłbym powiadomić dziewczyny o mojej obecności tutaj.
- Ee... a na czym polega to...
- ...przechodzenie? Sama jeszcze nie do końca wiem. Nie mam wystarczającego levelu...
- Czyli tu też potrzebne jest doświadczenie? - spytałem zrezygnowany. A już miałem nadzieję...
- Oczywiście, przeci... czekaj. Co miałeś na myśli mówiąc 'tu też'? Przecież nie jesteś z gry, a w prawdziwym życiu chyba nie wbija się leveli...
Prawda. Nie jestem z gry, ale mózg mam całkowicie do niej przystosowany. 2 lata w wirtualnej rzeczywistości robią swoje...
- Taa... nie jestem... Zostawmy już ten temat.
Dziewczyna popatrzyła na mnie zdziwiona.
- No dobrze. Powiem Ci tylko, że umiejętność przemieszczania się między innymi telefonami otrzymuje się na 11 levelu.
Co?! Tak wcześnie? Czyli to nie będzie aż takie trudne.
- 11? To przecież niski poziom, dlaczego go jeszcze nie wbiłaś?
Ayumi ze zmieszania nerwowo pomachała swoim puszystym ogonem.
- To nie jest takie łatwe... Jestem tutaj już od początku powstania aplikacji, a mam dopiero 5 level.
Od początku powstania aplikacji? Czyli ile? Rok, kilka miesięcy? W ten czas w SAO wyexpiłbym gdzieś koło 50 levelu. Może po prostu Ayumi słabo idzie?
- Aż tak ciężko idzie nabijanie leveli? - kocia główka pokiwała głową.
- Ta gra została tak zaprogramowana. Ktoś nie chce, żebyśmy stąd wychodzili. Chce żebyśmy zostali tutaj, w centrum, gdzie będzie miał nad nami całkowitą kontrolę... Do tego, jeśli stracisz cały pasek życia stracisz również cały exp, itemy, level, a wszystkie umiejętności podniosą się o 1 poziom w górę. Na telefonach nie ma takich zagrożeń, tam jesteś bezpieczny. Dlatego tak ciężko zbijam exp, żeby w końcu się stąd wydostać. Podobno jak dostaniesz się na telefon, odpowiedni program może przeprowadzić materializację.
- Czyli to oznacza, że...
- Wszyscy będą mogli wrócić do domu.
Tak jak myślałem, gdzieś w środku Ayumi próbują odezwać się jej wspomnienia z rzeczywistego świata.
Zobaczyłem jak kocia istotka nerwowo spogląda na niebo. Posłałem jej pytające spojrzenie. Odpowiedź dostałem natychmiast.
- Ściemnia się... Kirito, musimy szybko uciekać. - dziewczyna złapała mnie za rękę i lekko pociągnęła zachęcając do biegu.
- Uciekać? Dlaczego...
- Nie dyskutuj, po prostu lepiej nie zostawać na otwartej przestrzeni po zmroku.
To nie miało żadnego sensu. Na zewnątrz świat przepełniony słodyczą, tęcza, słodkie zwierzątka, avatary kotów, a jednak panują tu mroczne zasady. No cóż, jest to świat stworzony przez Mizato. Do tego Kayabę. To u nich rodzinne.
Zamyślony nie zauważyłem kiedy dobiegliśmy na miejsce. A przynajmniej tak wydawało się Ayumi. Szybko podeszła do jednego z ziemnych otworów i uchyliła przykrywającą go klapę. Nerwowo nakazała ręką żebym wchodził. Nie do końca pewny czy to dobry pomysł podeszłem do wejścia. Patrzyła na mnie ponaglająco, więc posłuchałem dziewczyny i już po chwili oboje byliśmy pod ziemią. Pomieszczenie okazało się normalnym pokojem z kanapą, stołem, kominkiem. W rogu stało łóżko, w jednym zagłębieniu znajdowała się kuchnia, a w drugim były drzwi, prawdopodobnie do łazienki.
Ayumi trzęsąc się usiadła na kanapie i wciskając wmontowany w niej przycisk rozpaliła w elektrycznym kominku.
- Możesz tu zostać, dopóki nie znajdziesz sobie jakiegoś domku. - powiedziała nawet nie patrząc mi w oczy. Zażenowany przysiadłem się obok niej.
- Dzięki. - milczałem przez chwilę, nie chcąc denerwować Ayumi, ale w końcu nie wytrzymałem. - Dlaczego lepiej nie zostawać po zmroku? Grasują tu jakieś potwory, czy co?
Dziewczyna jeszcze przez chwilę nerwowo miętosiła swój ogon. Widać, że odpowiedź nie należała do najprzyjemniejszych. Już miałem mówić, że nie musi odpowiadać jeśli jest to dla niej trudne, ale mnie wyprzedziła.
- W nocy... zbierają się wszystkie koszmary tego świata... Jeśli zostaniesz przez nie zraniony... uraz pozostanie ci do końca życia.
Nie byłem do końca przekonany czy mówi o grze czy rzeczywistości, ale znając Kayabę uraz odciśnie sięgną naszym prawdziwym życiu.
¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤
To już jest koniec drugiego rozdziału ^^. Mam nadzieję, że się spodobał i nie zrazicie się do mnie mimo dużego odstępu czasu przed jego opublikowaniem. Przez 2 miesiące kompletnie nie miałam weny i dopiero dzisiaj jak czekałam w kolejce do kontroli zaiskrzyło coś w mojej zrytej łepetynie.
Mam nadzieję, że następny rozdział pojawi się szybciej i widzimy się niedługo ^^.
~(^o^)~ Ananas ~(^o^)~
Mam nadzieję, że następny rozdział pojawi się szybciej i widzimy się niedługo ^^.
~(^o^)~ Ananas ~(^o^)~
Ananasie! To jest bjutiful!
OdpowiedzUsuńDziękuję ^^. Już pracuję nad następnym rozdziałem ;)
UsuńNaprawdę świetne, wciąga jak mało które opowiadanie ^^
OdpowiedzUsuńKiedy Kito wróci??? Mysliałam, że to opowieść o Kirito i Asunie...
OdpowiedzUsuń